Jezus cichy i pokornego serca

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie». (Mt 11, 25-30)

Czasami słyszymy porównanie, że ktoś jest uparty jak osioł. Mówiąc te słowa, myślimy o człowieku, który czyni coś złego, szkodząc w ten sposób i sobie, i innym. Nie zawsze jednak osioł musi być symbolem kogoś upartego. Osioł, na którym Jezus wjeżdżał do Jerozolimy w Niedzielę Palmową, był pokornym zwierzęciem, które spokojnie dźwigało ciężar na swoim grzbiecie. O takiej postawie ludzkiego serca mówi Jezus. Odrzucanie swego krzyża przynosi jeszcze większe cierpienie, natomiast pokorne jego przyjęcie sprawi, że otrzymamy Jezusowe wytchnienie, gdyż właśnie wtedy ciężar stanie się lekki i łatwy do uniesienia. Czy to nie paradoks? A przecież wydaje się, że jest inaczej, że kiedy będziemy uparcie odrzucać trudy i dążyć za wszelką cenę do ułatwienia sobie życia, to właśnie wtedy znajdziemy radość. To jednak złudzenie. Uwierzmy Jezusowi. Nie bądźmy jak uparty osioł, lecz jak pokorny osiołek, na którym Jezus wjechał do Jerozolimy.